Ekologiczne pasty do zębów – przegląd bardzo subiektywny i (niestety) niesponsorowany

Niespodzianka!
Nigdy nie robiłam testów porównawczych kosmetyków. Z reguły jak już znajdę markę, która mi odpowiada to się jej trzymam. Jestem też dość składowo wybredna że się tak wyrażę, więc pula marek do porównywania byłaby raczej ograniczona.

Jednak jest kilka takich specyfików, w testowaniu których mam pewne doświadczenie. Co więcej, wśród których znalezienie produktu, który by mnie usatysfakcjonował kosztowało mnie nieco wysiłku. W związku z czym postanowiłam podzielić się swoimi wrażeniami.
(Od razu zaznaczam, że – niestety – nikt mi za tę notkę nie płaci – piszę ją na potrzeby osób poszukujących czegoś zdrowego i skutecznego do paszczy 😉 )

Niestety od kilku lat alergicznie reaguję na kontakt z pastami popularnych marek. Kierowana uczuleniem i rosnącą gwałtownie po dochowaniu się Progenitury świadomością wszechobecności chemicznego paskudztwa, zapragnęłam przerzucić się na zdrowszy (z naciskiem na niezawieranie fluoru, o którego szkodliwości i nieskuteczności nie będę tu pisać bo z łatwością sobie to wygooglacie) środek do czyszczenia uzębienia.

Zdaję sobie sprawę, że jest kilka rozwiązań super-ultra naturalnych (soda, woda utleniona, sól, i podobne) , jednak nie do końca mam do nich zaufanie i cierpliwość. Ze specyfików DIY testowałam jedynie NIERAFINOWANY OLEJ KOKOSOWY. Stosuje się go jak zwykłą pastę. Wrażenia organoleptyczne po pierwszym szoku są całkiem znośne. Faktycznie działa i ma właściwości przeciwpróchnicze. U Ory stosowałam go dość długo z dobrymi rezultatami. Jeżeli komuś brakuje efektu odświeżenia oddechu – można dodać nieco esencji miętowej. Dla mnie wadą tego rozwiązanie jest brak poczucia „doczyszczenia” zębów. Nie do końca potrafię to zwerbalizować, ale chyba domyślicie się o co mi chodzi.

Z past gotowych miałam okazję przetestować trzy marki zanim trafiłam na TĘ, która jest dla mnie niemal idealna i przy której na razie zostanę.

Na początek poszła Lavera. Firma, którą bardzo sobie cenię za fantastyczne składy i skuteczność produktów. Orka ma teraz zęby myte pastą z wyciągiem z malin Lavery, ja przepadam za szamponem różanym tej marki.

PASTA DO ZĘBÓW BEZ FLUORU LAVERY
Składniki: wodny wyciąg z echinacei, sorbitol, krzem mineralny, kreda, ksylit, sól morska, ksantan, substancja myjąca z kokosa, nalewka z mirry, ekstrakt z krwawnika*, ekstrakt z propolisu*, ekstrakt z arniki*, naturalny aromat

*składniki pochodzące z upraw ekologicznych
ph 7,0-7,5

cena: 10,90
pojemność 75ml

Skład jak widać byłby bardzo przyjemny, gdyby nie sorbitol i ksantan. Dobrze myje zęby, dba o dziąsła, smak ma – dla mnie – dość łagodny. Konsystencja bardzo lekka, delikatna. Kilka świetnie wpływających na dziąsła składników. Atutem, może nie kluczowym, ale na który zwracam uwagę, zwłaszcza jeśli chodzi o eko-produkty, jest brak zbędnych kartoników i innych nadmiarowych śmieci. Niestety – znowu brak mi było efektu „doszorowania”.

Szukałam więc dalej. I tak trafiłam na URTEKRAM  PASTĘ DO ZĘBÓW ALOESOWĄ
Składniki: kreda, woda, gliceryna roślinna*, aloes*, karagen, organiczny ekstrakt olejku z mandarynek*, mirra
 cena: 19,90
pojemność: 75ml

W składzie znów ksantan i – dużo bardziej zniechęcający – karagen.. Lekka, „łatworozprowadzalna” konsystencja. Po za tym wrażenia bardzo podobne do poprzedniczki – skuteczna, delikatna, baz zbędnych opakowań. Niewielki efekt wybielający. Niestety znów brak dotykowego efektu doczyszczenia. Dodatkowo czułam się jakbym myła zęby pastą dla dzieci – smak jest jak dla mnie stanowczo aż nazbyt subtelny – efektu doczyszczenia i odświeżenia oddechu bardzo mi brakowało.

Eksperymentując dalej sięgnęłam po WELEDĘ PASTĘ DO ZĘBÓW Z NAGIETKIEM (właściwie kupiłam ją przez pomyłkę, kiedy przez chwilę Ora używała Weledy dla dzieci).
Skład: woda, węglanu wapnia, gliceryna, tlenek glinu, alkohol, wyciąg z nagietka (Calendula) wyciąg z mirry, olejek koprowy, guma ksantanowa, sól amonowa kwasu lukrecjowego.

cena: 18.99
pojemność: 75ml

Pasta kompletnie inna od poprzednich. Z podejrzanych substancji w składzie ksantan i tlenek glinu (alkohol mi nie przeszkadza 😉 ). Konsystencja szalenie gęsta, to pasta która w ogóle się nie pieni i trzeba popracować, żeby dobrze ją rozprowadzić. Działa fantastycznie i dobrze doczyszcza zęby. Nie ma posmaku miętowego, mimo to doskonale odświeża jamę ustną olejkiem z kopru włoskiego. Mnie ta zamiana zupełnie nie przeszkadzała, a efekt odświeżenia bardzo odpowiadał, niestety dla osób nie przepadających za anyżkowymi aromatami ta moc może być trudna do zniesienia. No i to pudełko 😉

To była najlepsza z dotychczasowych opcji, jednak smolista konsystencja nie całkiem spełniała moje oczekiwania. Szperałam więc i w końcu trafiłam na coś, co niemal zupełnie mi odpowiada.

CMD NATURKOSMETIK PASTA DO ZĘBÓW Z OLEJKIEM DRZEWA HERBACIANEGO
 Skład: Woda, krzemionki, kreda, ksylitol (utrzymujący wilgotność), sól morska, olejek z drzewa herbacianego *, guma ksantanowa, kokosowe kwasy tłuszczowe glutaminianu, CO2 wyciąg arniki w oleju słonecznikowym, olej z kopru *, olej myrty, mięta, chlorofil (kolor zielony liści), witamina E (GMO wolna), sorbinian potasu (* surowce z kontrolowanych upraw ekologicznych)

cena: 17,69
pojemność: 75ml

Jeśli chodzi o działanie – pasta – dla mnie – absolutnie genialna. Doczyszczająca stanowczo, acz delikatnie, dająca świeżość w buzi  gładkość zęba pod językiem. Delikatnie wybielająca. Smak dla niektórych może być średni (połączenie olejku herbacianego i soli), ale dla mnie jest całkiem w porządku. Konsystencja w sam raz – nie za gęsta i nie za rzadka. Brak pudełka 😀 Dużo przyjemnych składników roślinnych o dobroczynnym dla paszczy i zębów działaniu.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ten nieszczęsny sorbinian :/

Poszukiwania trwają. Jeśli traficie na jakąś rewelację w temacie – dajcie znać!

11 thoughts on “Ekologiczne pasty do zębów – przegląd bardzo subiektywny i (niestety) niesponsorowany

  1. eko-pasta Lilla Mai- ma w skladzie olej kokosowy, sode, ksylitol i olejek tea tree.
    Mozesz tez sama zrobic taka paste, dodatek sody daje to uczucie "doczyszczenia", ktorego ci brakowalo. Doczyscic pomaga tez dodanie do oleju glinki bialej lub wegla aktywnego. Do takiej pasty dodaje olejek gozdzikowy, szalwoiwy, mietowy- i uczucie odswiezenia jest naprawde mocne.
    Albo olej kokosowy wymieszany z proszkami do mycia- babuszki agafii (w skladzie sproszkowane ziola i glinka) lub ajurwedyjskie (darbur, vicco)
    Przyjemne skladowo sa tez pasty babuszki agafii

  2. Ostatnio dostałam do testów pastę pierpaoil (włoska) na fantastyczny skład i dobrze czyści (bez fluoru oczywiście) tylko cena jest dość wysoka, ale gdybyś chciała tak dla próby, to polecam. Mi akurat olej kokosowy z odrobina sody nie przeszkadza, stosuje go naprzemiennie z pastą ekologiczną, bo po wszelakich pastach "znanych marek" krwawią mi dziąsła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *