Róż z piaskiem po polsku, na dwa sposoby

W piątek Madre wyciągnęła mnie i Orkę nad morze. Ponieważ rano trochę mi się zaspało, musiałam wymyślić coś ekstremalnie szybkiego do zszamania na piasku.

Dwie przegryzki, obie różowe (nie, nie zmieniłam upodobań kolorystycznych – po prostu tak wyszło), jedna ostra, druga słodka, obie z fantastycznych, świeżych, polskich produktów i obie pysznościowe.

Róż na ostro

Jakiś czas temu, na urodzinach koleżanki Ora spróbowała koziego sera. Bardzo Jej posmakował i od tego czasu jest stałym bywalcem w naszej kuchni (Lidl ma bardzo przyjemny, twardy ser i genialny twarożek w sensownych cenach). O Jej admiracji do kwaszonych buraczków pisałam już TU.

Składniki:

  • kilka kiszonych buraków
  • opakowanie koziego twarożku
  • koperek
  • rozważam opcję dodania ugotowanego bobu 😉

Buraczki kroimy w średnio drobną kostkę. Koperek płuczemy i siekamy. Wszystko mieszamy z twarożkiem.

Róż na słodko

Ora nie przepada specjalnie za malinami. Ale w tej postaci pochłonie bez mrugnięcia okiem.

Składniki:

  • duża garść malin
  • opakowanie jogurtu bałkańskiego
  • garść płatków owsianych
  • łyżeczka zmielonego siemienia lnianego
  • łyżka miodu

Wszystko mieszamy razem. Po ok. dwóch godzinach (akurat, żeby dojechać nad morze) płatki robią się idealne do zjedzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *